Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
literki *LITERKI - blog4u.pl
 

LITERKI



menu

  1. Strona Główna LITEREK.
  2. Aby zapamiętać tę stronę - kliknij tutaj.

księga gości

  1. Księga czytelników. 8
  2. Wpisz się do Księgi czytelników.
 

literki

Mój profil

Pozdrawiam WAS WSZYSTKICH. AUTOR LITEREK :)

Opis bloga

Filozoficzne formy literackie, opowiadania, proza, eseje i trochę fantastyki. Wszystko jest utrzymane tutaj w przedziwnym klimacie do którego poznania ZAPRASZAM.

mój avatar

archiwum

    2016 Lipiec Maj 2015 Marzec 2014 Lipiec 2013 Grudzień Wrzesień Marzec 2012 Wrzesień Sierpień 2011 Sierpień Styczeń 2010 Wrzesień Sierpień Lipiec Kwiecień 2009 Listopad Wrzesień Maj Kwiecień 2008 Grudzień Listopad Sierpień Styczeń 2007 Listopad Wrzesień Lipiec Kwiecień 2006 Grudzień Październik Wrzesień Lipiec Maj Marzec Luty

linki

    FA-ART Miesięcznik Literacki wraz z bogatym archiwum tekstów literackich od roku 1998.
    Zbiory prac naukowych z różnych dziedzin filozofii.
    witryna czasopism literackich
    Magazyn pop kulturalny - Esensja.
    Czytelnia przedruków.

ulubieni

Licznik odwiedzin

Zajrzało tutaj już 116734 osób

POZWOLENIA NIE BYŁO!

Kiedy, co i gdzie… masz zezwolenie na istnienie? A czy aby, terminowo wypełniłeś wnioski na odroczenie skutków życiowego schamienia. Paralityku, konstytucjonalisto, biurokratyczna maszkaro. Nie daj się podwiesić pod zakaz raczkowania, przed dwunastym, czy tam szesnastym miesiącem życia. Masz koncesję na tlen? Pierdzisz według zaleceń Sądu Najwyższego. Kozetka czy aby… podlega normom euro-kontynentu czy województwa polskiego. Jesteś za, czy przeciw. Masz wpływ, czy go nie masz? Czy aby to wszystko, nie jest po to, abyśmy nie mieli spokoju, zagmatwani w idiotyczne, zaborcze, prawne bałaganiarstwo. Nie zmienione jeszcze od czasów zaborów Polski. Może tak faktycznie jest, wymyślone te prawo, aby otumanić Polaka-Szaraka!!! Żeby można było tutaj robić, te mniejsze i większe przekręty? Nikt przecież nie tknie, zaschniętego gówna, bo zacznie śmierdzieć. Polski przepis prawny nie mylić z kulinarnym :), nigdy nie istnieje w odniesieniu do samodzielnej, konkretnej sytuacji życiowej, opisanej jasno i klarownie w jednym zbiorze przepisów, jako jedna, określona reguła wyjaśniająca kto jest winien. Nasz przepis prawny, należy rozpatrywać w relacji do innych przepisów prawa. Zawartych w innych zbiorach przepisów prawnych, jednocześnie uzależnionych od orzecznictwa sądowego w Polsce (czyli sędziego). Na pierwszy rzut oka, nie mających nic wspólnego z rozpatrywaną w naszym konkretnym, sporze cywilno-prawnym, lub karno-skarbowym przypadku.
Czyli masło, maślane. Nic nie jest jasne i nic nie jest pewne. Zastraszeni i otumanieni przez sąsiednie potęgi polityczne, żyją sobie Polaczkowie chłopkowie. Nie zdolni do ustanowienia prostego, jasnego i klarownego prawa. Śmieją się z nas, jesteśmy pośmiewiskiem wschodu
i zachodu. My centrum europy!. Siedemnastowieczna szlachta!!!, która mogła powołać pod broń stu tysięczną armię i pogonić Tatarów, gdzie pieprz rośnie, wówczas to moskal, ani piknął. W XVII wiecznym Paryżu mawiano na Nas: To sąsiedzi Tatarów, którzy bronią Europę przed islamem i trzymają Tatarów „za mordę”. Nosiliśmy buty z żółtej skóry, a nasze stroje były oryginalne i wzbudzały nie małe zainteresowanie, czasami śmiech. Ale bano się Nas!!!. I ciekawostka: Ta (niby) nienawidząca nas Turcja, jako jedyna uznawała polski rząd w czasie rozbiorów Polski i jej przedstawiciele na posiedzeniach międzynarodowych społeczności mówili: A gdzie są posłowie z Lechistanu, bez nich nie zaczyna się obrad?. Zasługujemy na szacunek, my Polacy i na zmianę głupiego, zaborczego prawa. Polska to kraj ludzi mądrych, ale nie posiadających własnego, trwałego prawa (tak jak prawo rzymskie, czy napoleońskie we Francji). Komu zależy na osłabianiu naszego kraju, na nękaniu polaków bzdurnymi przepisami, angażowanie w ciągłe bieganie po urzędach, ano temu kto nie chce mieć silnego sąsiada, współdecydującego o przyszłości i losach nowożytnej Europy. Dlaczego? bo nadal się nas boją, stąd ta ich, troska o sianie zamętu, tutaj!!!. Dlatego Polaków chce się ciągle zastraszać, czy to wojną, czy też głupimi przepisami, powiększaniem zjawiska biedy ect. I takie jest moje zdanie, gdy patrzę na naszą polską rzeczywistość, początków dwudziestego pierwszego wieku. Wyciągnijmy z tego wnioski chociażby tylko, indywidualnie w serduszku każdego z nas.

literki 17:45:54 14/08/2008 [komentarzy 0] Komentuj jeśli chcesz?

REQUIEM

Brukowana, uliczka sennego miasta. Czasami jakieś buty, przechodzą przez wodne, zabłocone kałuże, rozchlapując w około mętną, wodę z kałuży. Zachmurzone niebo ponad głową przypomina nam o ponurej i sennej atmosferze – późnej jesieni. Ciągle padająca mżawka, powoduje przenikliwą obecność wilgoci w powietrzu. Mrok zaczyna zasłaniać, bladość zachodzącego słońca, nisko i ledwo unoszącego się ponad horyzont o tej porze roku. Jakie to banalne, leżeć tak w rynsztoku z twarzą przyklejoną do zimnego, gładkiego kamienia ulicy. Kawałki szkła, po winie poprzecinały ręce. Krew i piekące uczucie, lekko brudnawej rany, zaschłej i przywierającej do starej marynarki, koloru - brudu. Kłujący zarost nie golony od tej feralnej chwili, której nikt spodziewać się nie mógł. Może zawoła ktoś pogotowie…?
A po co, jeśli nie ma już do czego wracać…szkoda…zresztą już zapada zmrok. Pora zamienić się w zwłoki. Zwykłe zesztywnienie, brak tchu i po wszystkim. Potem znajdzie cię, jakiś gówniarz grający w piłkę i z krzykiem poleci do matki. Kiedy umierasz, to taka chwila w której właśnie nikogo nie ma do pomocy. Wszystkich można się spodziewać przed chwilą zgonu i w trakcie pogrzebu, ale nie w chwili śmierci. Umiera się samotnie. Jedni żyją w strachu przed śmiercią, inni bagatelizują ją i piją na umór, aby zapomnieć o bolączkach życia. Lekko zacinający deszcz skrapla się na prawym policzku. O czyżby jakaś zagubiona psina obwąchuje moje nogi? Burek, piesku, choć no tutaj. Ej nie siusiaj na mnie! Poszedł won. Nie mam już sił do obrony. Nawet mikroskopijny kundel, może mnie olewać do woli. Umieram w samotności, jeszcze jestem, ale za chwilę mnie nie będzie. Dlaczego to przeczuwam? Dlaczego nie umieram jak, himalaista lub kierowca rajdowy, spadając z góry lub rozbijając się na torze. Moja śmierć jest, zwyczajnie beznadziejna. A kto miałby mi zagwarantować, efektowną śmierć. Jest taka, jaka jest, jak śmierci ludzi mi podobnych. Powolna, przykra i samotna. A właśnie dlaczego miałaby być inna. Dramatyczna, nostalgiczna to właściwie sens prawdziwej śmierci. O późno już, niebo ściemniło się, zapada zmrok. Pora umierać. Już tyle razy próbowałem powstać. Nie będzie już spacerów o zmroku. Zabaw z bliskimi, napraw tekturowego trabanta, mojego „Globtrotera”, z którym przemierzałem asfaltowe szosy o świcie. I wielu, wielu, głupio straconych chwil.

literki 14:14:13 12/08/2008 [komentarzy 1] Komentuj jeśli chcesz?

BALONOWO

Zastanawiam się jak zmutowano te balony?. No absurd! Na straganie w czasie niedzielnego, wiejskiego odpustu, poprzedzonego pewnie zapustem lub rozpustem, może zwłaszcza dopustem. Na straganie, handlarza balonami i zabaweczkami, sprzedawane są zmutowane baloniki. Po czemu za sztukę, zapytałem jak na wiejskiego tubylca, tamtych terenów przystało. A po pięć jak masz chęć. Ile dać? Z zakłopotaniem pokiwałem głową. Nie mam zamiaru kupować, popatrzeć przyszedłem - odparłem. A czy one aby zmutowane? eee.. .A jakże mutanty jak nic. Posuwałem się dalej i oglądałem kolejne stragany z ciekawostkami. A to co? Szok! rodzina balonów, kupuje dzieciom śmietankowe lody od lodziarza Edka - lodowa podnietka. Pip bip, pib bip bip pip … pib bip pip bib bib, dyskutuje pan Balon z panią Balonową. Ona na froncie, balonowej twarzy ma wymalowane usta, czerwoną szminką. On ma wymalowane sumiaste wąsiska czarnym flamastrem. Dziewczynka, córka balonowego małżeństwa ma namalowane na ciele, co ja plotę na czerwonym baloniku, dwie symetryczne kokardki. I nadaje tą ich mową cichutko: pib bib pib bip, bip pip. Kiedy kolejka przesuwa się na tyle, że nasza rodzinka znajduje się już twarzą w twarz z lodziarzem Edkiem, mała „balonikowa dziewczynka” mówi: bip, bip. Lodziarz podaje małej dwie kulki lodów. Panie co tutaj się dzieje? Chwytam za rękę przechodzącego, lekko podpitego, mężczyznę. Jak to co! panie, odpust w Balonowie, jak co rok, jak co rok.

literki 12:37:31 12/08/2008 [komentarzy 0] Komentuj jeśli chcesz?

ZACHARIASZ, PIERÓG, MYSZ, ZIEMIA

Indywiduum, ale poprawnie wpisane określenie, tego co napędza świat. Czasami w tył lub do przodu. Ośmielony Zachariasz istnieniem własnego kontinuum, jako bliskoznacznego wyrażenia w relacji do własnego indywiduum. Rozwałkowywał, mozolnie ciasteczkowego potwora na pieróg. Wielki…prastary… zachariaszowy… pieróg. Wpakowując weń, kapustę plus grzyby. Kapusta w pełni cała, nieco obmyta zajmowała jamistego potwora w całości niczym wielka, pękata, liściasta czacha. Wydrążony w niej dren, wypełniały grzybowe przetwory, zmielone w mixie: podgrzybki, muchomory, dla podkreślenia autentycznego, dobrego smaku znajdowały się również przemielone kurki, nadające tej zmutowanej potrawie, autentycznie nie trujący wygląd. Potęga tego przedsięwzięcia była przeogromna. Wpis do księgi rekordów zapewnić miał super kucharzowi wieczność i sławę mass medialną. Otrucie tylu ludzi ilu się da… oto plan Zachariasza - kapuściana czasza. Mysz-szwaczka pracująca na starych dziewiętnastowiecznych maszynach, tkająca jeszcze, kobierce jej wysokości królowej angielskiej, postanowiła wykonać „ponad plan” trzystu dwudziestu procent normy bez przerwy na serowe śniadanie. Bez względu na to czy do biegła końca imperialno-militarna dominacja Moskwy. Zrobi się – wysepleniła odsłaniając pojedynczy ząb. Przecież myszy mają co najmniej dwa zęby. Ale przodownica pracy nie dba o wygląd-zgarbiona w swą tłocznię jedwabnego materiału, bez wytchnienia nie oszczędza prądu. Proporzec ze Stalinem na pewno będzie gotowy. Ziemia odwróciła się do nas bokiem
i to pod jakże dziwnym kątem, kręci się bo chce spać. Ludzie nie akceptuję was,powiedziała w skrytości i wciąż odwraca się plecami. Po …UJ mnie uklepujesz oznajmił pieróg do Zachariasza. Mysz wybiegając ze swej nory wrzasnęła, do pieroga, Stulllllll Mmmmoooooooorrrrrrrrrrrdddddddddęęęęęęęęęęęęęę.
I wbiegła z powrotem do własnej przędzalni po nowe nici-wici. Nie wiem czy ten ząb w końcu jej nie odpadnie, rzekł pieróg do Zachariasza. Wszystko w rękach torreadorów, odparł Zachariasz po raz ostatni packając pieroga. Do gara! Ziemia wysłała wiadomość na mobilny, telefon Zachariasza. Czytamy: Zachar, naprawdę otrujesz tylu ilu się da?. Odpiszę ziemi, że tak. Pomyślał Zachariasz i zaczął,wystukiwać treść T..A..K.. w mega, trudnej Mytorolli. Ziemia odpisała: OK :)

literki 17:17:04 5/08/2008 [komentarzy 1] Komentuj jeśli chcesz?