Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
literki *LITERKI - blog4u.pl
 

LITERKI



menu

  1. Strona Główna LITEREK.
  2. Aby zapamiętać tę stronę - kliknij tutaj.

księga gości

  1. Księga czytelników. 8
  2. Wpisz się do Księgi czytelników.
 

literki

Mój profil

Pozdrawiam WAS WSZYSTKICH. AUTOR LITEREK :)

Opis bloga

Filozoficzne formy literackie, opowiadania, proza, eseje i trochę fantastyki. Wszystko jest utrzymane tutaj w przedziwnym klimacie do którego poznania ZAPRASZAM.

mój avatar

archiwum

    2016 Lipiec Maj 2015 Marzec 2014 Lipiec 2013 Grudzień Wrzesień Marzec 2012 Wrzesień Sierpień 2011 Sierpień Styczeń 2010 Wrzesień Sierpień Lipiec Kwiecień 2009 Listopad Wrzesień Maj Kwiecień 2008 Grudzień Listopad Sierpień Styczeń 2007 Listopad Wrzesień Lipiec Kwiecień 2006 Grudzień Październik Wrzesień Lipiec Maj Marzec Luty

linki

    FA-ART Miesięcznik Literacki wraz z bogatym archiwum tekstów literackich od roku 1998.
    Zbiory prac naukowych z różnych dziedzin filozofii.
    witryna czasopism literackich
    Magazyn pop kulturalny - Esensja.
    Czytelnia przedruków.

ulubieni

Licznik odwiedzin

Zajrzało tutaj już 118889 osób

WŁADCY KNEDLA

Zapomniałem czegoś, halo, słuchajcie, gdzie wena twórczego myślenia? Wpadasz w przepaść braku weny ? To podajmy sobie dłoń… Hipolicie, hipopotamie, gnido, owłosiona małpo, zadławiony knedlem, tłusty piwowarze, despoto, sam zmiatający z talerza, knedle. Nie mam zamiaru baczyć na wasze fochy… Skundlone knedle, parskacie śliwkowym jadem. Knedlu, prostaku ty chamie! Chodźcie do mych ust – wchodzę do obskurnego baru z mlekiem. Knedle są? Nie ma – odpowiada, spasiona knedlica. Bo, zżarłaś je, ty świnio! Knedle jeść, mi się je chce. Co robić? Wyliżę choć Panu Szanownemu, resztkę knedlowego sosu? Czy mogę? Prawda że dobry …mniam…. Uniżony sługa, królu złoty, masz coś w dłoni? Ostatniego knedla !!! O tak, daj mi go, tłusty piwowarze. Nigdy!! Nigdy nie oddajesz, swoich knedli… Pilnuje go, że Co! Powiadasz ! Drużyna Knedla o nie tłuściochu, oddaj mi go, oddawaj… Knedel pragnie wrócić do swojego Pana… uniżony, sługa knedla. Jam, jest.
literki 21:31:10 8/12/2006 [komentarzy 0] Komentuj jeśli chcesz?

SĄDNY DZIEŃ.

Weźcie osła,
Weźcie posła,
Weźcie wódy i coś jeszcze,

Weźcie mapę,
I tą szkapę,
I zanieście, na cmentarze,

To przesłanie,
To wzdychanie,
To stękanie, niechaj grzmi,

Jak ta trąba, jerychońska,
Co umarłych z grobów wzniesie,
Do cmentarzy, pieśń zaniesie.

Hej! przybywać tutaj żwawo…
Razem! Śmiało! zbierać kości!
By przekazać swe mądrości!

Zatłuc, kto nieprawy!
Bić na zabój i bez sądu!
Tłuc po mordach chamy, chamy!

Nie czas przemów!
Nie czas drwin!
Z grobu, wstaje czyjś, tu syn!

Matka, dzieciom
Los okrutny,
My do mamy, my do mamy!!

Dechy trumien,
Pękają i grzmią,
Pora sądu… Bij-ta w dzwon!!!

Dokąd pędzić, dokąd biec,
Czuć już gorąc,
Co za piec.

Krwawe niebo,
Pożar w koło,
Noski, rączki dziś osmolą,

Jazda, dalej, prędzej, gore…
Wozy trąbią - koniec drogi,
Nikt, nie jedzie, czas to srogi,

Czas iść pieszo, dziś w tą stronę,
Zostaw wszystko,
Nie nie mogę.

Ja nie idę, – nie wydolę
A więc zdychaj, pośród tłumu,
Zmarli, żywi, psy i koty, zostaw graty i klamoty.

Tłum, powoli, niczym mrowie,
Depcze, pcha się,
Auuu to boli.

Ludzie zmarli,
Ludzie żywi,
Boże, sąd to… sąd prawdziwy!!!

Zaraz… chwila, moje winy?
Moment… przecież
jam jest, żywy!

Jam, żyw jeszcze, czemu więc to…
Mam iść z wami? Więźnie, zbóje,
Psy, psubraty, won! za kraty!!!.

Ja, doczekać chcę, swej śmierci,
Czemu pchasz mnie, dziwna maro,
Auu, czemu dźgasz mnie, ostrą strzałą,

Nie, nie pójdę dziś, tam z Wami,
Idźcie sami…
precz mi z drogi, nie ciągnijcie, mnie za nogi.

Wiele zmarłych, masa! Panie
Ileż jeszcze, dziś powstanie,
Na twej trąby, zawołanie.

Niczym armia są, powstają,
Czasem, bliskich rozpoznają,
Raz się śmieją, raz pluwają.

To, popatrzcie jaka scena,
Wielka chwila, jest olśnienia,
Hen na niebie błyskawice,

Boże rozpościerasz swe podwoje,
Jasność, ciepło, twej miłości,
Ogrzewa i me kości.

Każdy patrzy, że nad nami,
Wciąż fruwają, jakieś mary,
A lud szepce…To szatany...

Wyszarpują z tłumu ludzi,
Każdy, boi się wychylić,
By nie, zdradzić lub pomylić,

Drogi w stronę Ciepła,
Twego Panie.
O mój Boże cóż to nie!!!

Pochwyciła mnie, ta mara,
W szponach jestem Ja
Szatana.

Uścisk mocny, krwawy,
Zbyt niszczący me ramiona,
Sam uwolnić się nie zdołam.

Czemu jestem, potępiony?
Czemu ból tak, mocny czuję?
Czemu nikt mnie, nie ratuje!!!
literki 22:58:40 7/12/2006 [komentarzy 0] Komentuj jeśli chcesz?

SAMI SIĘ DOWIECIE.

Czar mijających wzlotów ponad materią ludzkiego bytu, chwilowe zauroczenie drogą ku ekstazie. Potem…ponowne pogrążanie się w szarej, banalnej, codziennej rutynie mijającego dnia. Człowiek posiadający swoje talenty jest równocześnie wrogiem samego siebie. Ten wróg to ludzka słabość, bez której nie bylibyśmy prawdziwymi ludźmi. Bo człowiek to słabość gdyż wchodząc ku doskonałości, musi odpoczywać, po zadanych mu przez los ciosach. Na tej drodze zbaczając sam lub też co gorsza, nie znając własnej drogi życia, plącze się w nieładzie własnego bytu. Walka z samym sobą o to aby stać się doskonalszym, to zmaganie się z wrogiem w samym sobie. Nikt nie zakazuje bycia złym jak i bycia dobrym. Czynisz zło z własnego wyboru, zarówno możesz czynić dobro dzięki własnym uczynkom. Ponosisz konsekwencje jak i zbierasz pochwały-decydujesz sam. W systemie w którym wartością jest wolność pozostajesz sam ze sobą, stajesz przed koniecznością dokonania milionów decyzji. To tkwiące wewnętrzne umęczenie w każdym z nas, ciągle uświadamia pojawianie się zgnilizny naszego ciała. Miliony cmentarnych trupich ciał, końcu, końców zakończeniu bytu, końcu, bujnych planów i wzniosłych celów…może to uspokaja…może kształtuje rozsądne myślenie-wprowadza na odpowiednie tory zdrowego rozsądku. Pazerne pochłanianie rzeczy nadyma do granic popękania, eksplozji… pyszałkowie o pyszałkowie nadymani jak balony, pozoranci luksusu, kiedy odnajdę sens waszych działań. Brak umiaru, umiaru chamy blee … mam odruchy śmiechu na widok waszych paradnych póz i dumnych spojrzeń. Ograniczoność ludzkiego istnienia jest pewna, my zaś wciąż gnamy aby zabezpieczyć się przed narastającym poczuciem zagrożenia, uciekamy przed brakiem stabilizacji. Za pieniądz poświęcamy coraz więcej z naszego człowieczeństwa, oddajemy temu pieniężnemu bożkowi czas, energię, naszego życia, poświęcamy ciepło domowego ogniska i w zamian ślęczymy nad papierami bez których ten świat nie może już funkcjonować.
literki 22:56:38 7/12/2006 [komentarzy 0] Komentuj jeśli chcesz?