Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
literki *LITERKI - blog4u.pl
 

LITERKI



menu

  1. Strona Główna LITEREK.
  2. Aby zapamiętać tę stronę - kliknij tutaj.

księga gości

  1. Księga czytelników. 8
  2. Wpisz się do Księgi czytelników.
 

literki

Mój profil

Pozdrawiam WAS WSZYSTKICH. AUTOR LITEREK :)

Opis bloga

Filozoficzne formy literackie, opowiadania, proza, eseje i trochę fantastyki. Wszystko jest utrzymane tutaj w przedziwnym klimacie do którego poznania ZAPRASZAM.

mój avatar

archiwum

    2016 Lipiec Maj 2015 Marzec 2014 Lipiec 2013 Grudzień Wrzesień Marzec 2012 Wrzesień Sierpień 2011 Sierpień Styczeń 2010 Wrzesień Sierpień Lipiec Kwiecień 2009 Listopad Wrzesień Maj Kwiecień 2008 Grudzień Listopad Sierpień Styczeń 2007 Listopad Wrzesień Lipiec Kwiecień 2006 Grudzień Październik Wrzesień Lipiec Maj Marzec Luty

linki

    FA-ART Miesięcznik Literacki wraz z bogatym archiwum tekstów literackich od roku 1998.
    Zbiory prac naukowych z różnych dziedzin filozofii.
    witryna czasopism literackich
    Magazyn pop kulturalny - Esensja.
    Czytelnia przedruków.

ulubieni

Licznik odwiedzin

Zajrzało tutaj już 116734 osób

PAN X

Zastosowanie się do dyrektyw i zarządzeń szczególnego znaczenia było w życiu Pana X nadrzędną formą i zasadniczą częścią egzystencji. Paradował on z dziennikami ustaw i nowelizacjami przepisów pod pachą. Zasłyszane monity i wewnętrzne noty korygujące miał już skopiowane we własnym prywatnym i tajnym archiwum w mieszkaniu przy ulicy Kwiatowej tuż przed ich publicznym lub wewnątrz resortowym ujawnieniem. Był mentorem i twórcą gryzipiórstwa i lizusostwa urzędniczego. Był tytanem biurokracji, cyniczną karykaturą biurokratycznej hieny której celem było upodlenie interesanta. Był prawą ręka podsekretarzy i sekretarzy stanu później w randze ministrów i vice-ministrów. Był idolem urzędników powiatowych i wojewódzkich, słynnym z nie przejednanej postawy wobec samego siebie tworzył chodzącą legendę biurokratycznego urzędnika.
Jego książka „Biurokracja to Potęga” rozeszła się w zawrotnym tempie wśród samej tylko braci urzędniczej. Stworzył on pierwszą trójwymiarową pieczęć. Był po prostu fanem systemu biurokracji-doskonałej.
Nakazał swojej bliskiej rodzinie posługiwać się w domu obiegówkami zamiast rozmów. Wystawiał synowi koncesję na korzystanie z „WC” w określonych godzinach z zastrzeżeniem iż pierdzenie może się odbywać tylko i wyłącznie w czasie jego nieobecności. „Pierdzisz - Płacisz” ta maksyma była wyryta nad drzwiami toalety w przedpokoju. Spacery z psem Azorem zapobiegały nadmiernemu zużyciu organizmu i odbudowywały już i tak znacznie nadwątloną kondycję Pana X. Wciąż tylko powtarzał w trakcie marszu: „Tajne, ściśle tajne, super tajne specjalnego przeznaczenia. Do wglądu, do rąk własnych itd...”.
Było już dość późno kiedy siedząc za biurkiem przeglądał końcowy projekt uchwały walnego zgromadzenia w „Ministerstwie Żywności i Kapsułek Toaletowych”.
Jutro jego wielki dzień, oczekiwana nominacja na vice-dyrektora departamentu do spraw ewidencji. Stanowisko to zwolniło się po tragicznie zmarłym koledze. Niektórzy powiadali iż to Pan X podpisał kontrakt z zabójcą na zlecenie i w ten sposób pozbył się swego patrona i dobroczyńcy któremu zawdzięczał protekcję u samego ministra. Pan X to twardziel mówiono o nim. Ten da radę, rozwinie skrzydła i zdynamizuje pracę w ministerstwie. Splendoru tej nominacji miała dodać wizyta samego ministra, który miał wręczyć upragnioną nominację naszemu bohaterowi.
Jeśli chciano aby natrętny petent został odprawiony
z niczym wysyłano go do pokoju Pana X na drugim piętrze w korytarzu po prawej, trzecie drzwi od końca. Pomimo iż był kuśtykającym garbusem, brutalnym pieniaczem jego kariera wciąż nabierała tempa i stawała się coraz widoczniejsza w świecie biurokracji. Sapiąc chodził po schodach, oglądał się za kobietami i ślinił się na widok zgrabnych nóg, wówczas jego blada skóra nabierała rumianych kolorów. Gdy chichocząc udawał śmieszne scenki z dowcipów stawał się jeszcze bardziej odrażający i oślizgły. Z postury wyschnięty szkieletor lub jak kto woli chodząca mumifikacja człowieka oplatająca swe ofiary i zabierająca resztki wiary w to iż uda się coś załatwić. Czasami pokazywał sprośne miny czym wprowadzał zamęt i popłoch w damskich szeregach urzędniczych.

(tekst nie dokończony, pozostanie na zawsze…hi hi hi ale podobała mi się stworzona przeze mnie postać Pana X).

P.s. przepraszam za brak końca :) i pozdrawiam Autor
literki 02:53:31 9/10/2006 [komentarzy 1] Komentuj jeśli chcesz?

EDIE "MŁOT TOTTO LOTTO"

Z uwagi na brutalność i styl języka używanego w tekście nie zalecam czytania go osobom o słabych nerwach. Autor



Było już po północy kiedy Edie „młot” siedział bez ruchu w pokoju przyszłej ofiary... Mężczyzna mieszkał tu sam, nie wiadomo było tylko kiedy wróci do domu. Edie wiedział jaka to robota, znał stawkę... gość miał pozostać historią.
Dochodziła pierwsza, Edie nałożył dość pokaźną ilość żelatyny na przetłuszczone włosy i zaczął je układać, jednocześnie kładąc na kolanach swojego gnata kaliber 8,5 mm. Ten ciężki czarny pistolet ozdobiony był w rękojeść z białej kości słoniowej. Edie był z niego dumny, zawsze na spotkaniach w piwnicy pubu „Puerto Rico” nosił go z dumą zawieszonego na szelkach z czarnej skóry. Za swędziało go w kroku, musiał się podrapać, broń wziął w lewą rękę, a prawą zaczął drapać genitalia. Lubił masturbację w samotności lecz teraz postanowił zaczekać z tym do jutra kiedy będzie już po sprawie. Zresztą lubił robić to z jakimś kolorowym pisemkiem, a tu było strasznie ciemno i nie było podniety. Na szczęście jego wzrok przyzwyczaił się już do ciemności, widział zarys mebli, stolika i dwóch foteli.

Nie lubił bezczynności, kochał akcję i lubił rozpierduchę, jeszcze raz sprawdził magazynek i przeładował spluwę...musiał czekać nie było innego wyjścia. Minęła właśnie pierwsza gdy usłyszał jak ktoś wkłada klucz do jedynego zamka w drzwiach. Po chwili drzwi otworzyły się i w mroczną głębię mieszkania wpadło światło z klatki schodowej, gość postawił torby z zakupami pod wieszakiem po czym przeklął na głos,
„K... zapomniałem puścić Totka” i wyszedł zatrzaskując za sobą drzwi.
Edie poczuł zimny pot na czole, nadal siedział w głębokim fotelu i jeszcze raz zaczesał tłustawo-czarne włosy do tyłu, nie lubił czekać.
„Po ch... mu Totek o pierwszej w nocy”, pomyślał.
„Ci szulerzy w Totto-Lotto do cioty i parówy” Przeklął niecenzuralnie jeszcze raz.
„Po ch... mu Totek, ja ci dam Totka, złamasie”.
Zastanawiał się nad idiotycznym przebiegiem całego zajścia, czyżby gość wyczuł jego obecność?, może poczuł mocny zapach perfum jakich używał Edie
i nawiał, za nim Edie postanowił działać. Myśl ta przeraziła Ediego. Jednak nie ruszał się i wciąż siedział bez ruchu w starym zapadającym się fotelu.
Minęło parę chwil... nagle Edie usłyszał odgłosy dobiegające z klatki,
„Totek choć tutaj, słyszysz do nogi...Totek do mnie”.
Edie wstał z fotela i schował się w najciemniejszym koncie pokoju, stanął tu i znieruchomiał. Facet otwierając drzwi czekał, aż pies wejdzie do środka.
„Nie dobrze...” pomyślał Edie, pies narobi hałasu i będzie wpadka.
Przez chwilę było tak cicho, że Edie słyszał własny oddech. Drzwi zamknęły się, cisza... facet zdejmuje płaszcz... i idzie do kuchni zapalając światło... cisza...cisza... .
Dlaczego pies jeszcze mnie nie znalazł? Edie myślał przez chwilę że zwariuje. Gdzie ten pies?...cisza... Gdzie facet...cisza ,a... robi coś w kuchni...? cisza... Edie stoi bez ruchu w rogu mrocznego pokoju.
Nagle światło w pokoju zapala się, facet nieruchomieje i blednie z przerażenia widząc jak Edie celuje w jego twarz.
„K...wa gdzie Totek?” Pyta się Edie...
na to facet...
”Tam w szufladzie wczoraj obstawiałem nową kombinację, w systemie trójkowym...”
Edie ze wściekłości zrobił się purpurowy.
„Pies gdzie!!! popier...cu, wyszedłeś po psa!!!...”.
„Panie policjancie kochany ja mam uczulenie na sierść i nie znoszę psów”,
...Edie zrozumiał, że celuje w głowę jakiegoś wariata, idioty i imbecyla, coś tu nie grało
„Debilu wołaj psa” zarechotał Edie...

Po czym facet zaczął skomleć jak pies. Klęcząc przed Edim który nie mógł pohamować salw śmiechu, parę kopów dodało pikanterii całej scenie.
„Waruj, aport, ty kundlu...”
Edie myślał, że się zsika...facet skomlał jak pies wykonywał wszystkie rozkazy Ediego.
„Bezdomny piesek bez pana, do nogi”.
Edie mocnym kopniakiem spowodował pojawienie się dużego krwiaka na policzku ofiary. Mężczyzna już powoli przestawał cokolwiek czuć, powoli tracił przytomność, Edie zaś walił go z całej pary kolbą po głowie... na oczach „Totka” pojawiły się krwiaki, a twarz zrobiła się sina.
„Gdzie Totek ?” - sapiąc nawoływał Edie,
„Ty pojebusie, was wszystkich trzeba izolować”.
Kop Ediego odrzucił ciało mężczyzny na jakieś pół metra w stronę ściany. Jeszcze jeden silny kop i drugi identyczny - dotarł do zębów lokatora, który zmarł kilka chwil temu. Edie był wk...ny skopał mu jeszcze parę razy twarz, nie lubił zbytnio koloru krwi ale z czasem musiał przywyknąć... Edie nie miał już sił, wytarł zakrwawioną rękojeść pistoletu o obrus na stoliku i umieścił go pod płaszczem w szelkach pod pachą.
Stał w plamie krwi. Dopiero teraz zauważył, że nie potrzebnie wkładał nowe buty...
Po zamknięciu drzwi na klucz popatrzył na numer na drzwiach była to trzynastka, wszystko się zgadzało, numer ten sam,
„A... może pomyliłem klatki?” zamyślił się.
W tych slamsach trudno było odnaleźć właściwe mieszkanie. I rzeczywiście Edi pomylił się to nie była ta klatka schodowa.
O tamtej pory Ediego - chłopaki z „Puerto Rico”, nazywali Edie „Totto-Lotto,
chybił - trafił” i uznali że życie to loteria, bo czasami można oberwać za nic.
Nikt tu nie przejmuje się losem „Totka”, nawet nie pojawi się tu policja. Nikogo to nie interesuje. A jak się Tobie czytelniku nie podoba to wypier... tą książkę, i nie ceregiel się już tak nad nią.
To jest mój świat -„świat który tworzę”, ponieważ rzygać mi się chce na widok niemrawych filmów akcji. Będzie to opowieść o tym czego normalnie nie można obejrzeć w kinie. O tym co cenzura „anty młodzieżowa” nie puściłaby do emisji. Ta opowieść będzie jak film dozwolony od lat 18, z tym że nie musi być tu „happy endu” ani niczego co związane jest z hollywoodzkim schematem, kręcenia i patrzenia na film. Ta opowieść będzie szybka i zwariowana co nada jej charakteru nieobliczalności.
No a teraz idź zrobić siusiu i napij się herbatki zanim zaczniesz czytać dalej.

Edie otworzył drzwi... na wszelki wypadek wyjął spluwę i przeładował ją,
z umarlakami nic nie wiadomo - pomyślał.
W pokoju wszystko było na swoim miejscu, zakrzepnięta krew na dywanie, poplamiony obrus no i oczywiście brzydko pachnące i zapuchnięte jak balon ciało „Totka”, które leżało pod ścianą na lewym boku. Tak jak zostawił je Edie, nie lubił widoku krwi ale z czasem musiał przywyknąć.

Edie stanął w rozkroku nad denatem i pochylając się nad nim powiedział.
Przez ciebie k... nazywają mnie z Totto - Lotto. I zajeb... gościowi parę kopów
w spuchniętą buźkę. A co wolno mu...nikt nie widzi.
Edie był psychicznie popaprany ale cóż z tego jest jaki jest, nie to jest najważniejsze. Cieszcie się, że nie widzieliście jak Edie zabawiał się z panienkami w kostnicy, co wprawdzie mogłoby Was doprowadzić do genitalnych spazmów.
Było ich aż trzy, ale jaja... Edie wyszedł z tamtego miejsca z obolałym wisielcem, ale zawsze powtarzał, że było to rympańsko jego życia.
Zatem nie dziwcie się że Edie wrócił do mieszkania „Totka” aby mu zakomunikować, jak bardzo nie lubi tej ksywy.
literki 02:29:50 9/10/2006 [komentarzy 0] Komentuj jeśli chcesz?

INNA RZECZYWISTOŚĆ.

Miliony ludzi siedzących w tej chwili przy komputerach, wpatrzonych w monitory, klikających myszkami tryliony razy, milczących, ciekawych innego świata, wpatrzonych w ekrany oślepiające ich wzrok CZEGO POSZUKUJE? Odpowiedzi na zadawane przez siebie pytania? Co „mówi nam to medium?” ten Internet - ta sieć? Że czas się połączyć z innymi - w jakim celu? Aby poznać innych, zapominając o bliskich o rodzinie! Przecież i tak za te kilka godzin gdy nastanie świt, rano z podkrążonymi i zakrwawionymi od patrzenia w ekran oczami, ruszymy do pracy w inną rzeczywistość. Może? Realną… potocznie kojarzącą się jako przeciwieństwo tej wirtualnej, komputerowej. Co jest z nami (ludzkością), że wciąż wiercimy się na swoich czterech literach i szukamy nie wiem czego? Co dzieje się z ludzkością która tworząc te teleinformatyczne medium komunikacji pragnie uciekać w inne miejsca do których nie przeniesiemy się fizycznie, nie znajdziemy się na innym kontynencie choćby przysyłano nam setki zdjęć np: Egiptu. Nie dotkniemy za pomocą komputera piachu z pod piramid. Ludzkość widząc własne niedoskonałości związane z egzystencją i przemijalnością, stworzyła kolorowe szkiełko na które zamierza patrzeć się przez kolejne etapy swojego rozwoju, jednocześnie decydując się na popadanie w bierność, brak działania, izolację. Może jest to etap którego zakończeniem będzie, wieczne przebywanie przy super, wielkich trójwymiarowych urządzeniach emitujących obrazy z życia które nie istnieje realnie. Może ludzkość zamknie się w „mega-blokach” lub „kopułach” okrywających całe miasta, wokół których nie będzie już roślinności, drzew, roślin, łąk, potraw rosnących aby znaleźć się na naszych talerzach. Bo po co się ruszać skoro rozmawiamy z kim chcemy nie ruszając się z miejsca. Po co iść do sklepu skoro wynaleziono super pastylki zaopatrujące nasze organizmy we wszystko co do życia potrzebne. Po co kopulacja i wspólnota zwana dawniej rodziną skoro sex wirtualny jest tak interesujący, ponieważ oferuje tak nieograniczone możliwości doboru wirtualnego partnera. W Ameryce wielu pracowników nie musi już wychodzić z domu aby pracować. Wszystkie sprawy załatwia się dzięki pracy przy komputerze, działającym w sieci.
Jeśli nazywam się anty-postępowy to trudno. Jeśli widzę zagrożenia to dobrze. Jeśli je wytykam to jeszcze lepiej. Jestem przekonany, że sieć zaprowadzi nas w kłopoty, których podwaliny już zostały położone. Jestem święcie przekonany, że sieć daje iluzję wolności, fascynuje jak kobieta, piękna kobieta która droczy się z mężczyzną i flirtuje z nim doskonale wiedząc, że nigdy nie odda się mu, że pozostanie jedynie jego marzeniem. Sieć to iluzja – ucieczka od rzeczywistości jak alkoholizm dzięki któremu zapominamy o otaczającym Nas świecie. Zasłona dymna, na otaczający Nas świat. Niech to Was nie pochłonie i nie przeniknie Waszych zmysłów. Chodźcie z Babcią na spacer choćby była już tak przygłucha, że nie usłyszy już żadnego wypowiadanego przez Was słowa, choćby dawała Wam stare, spleśniałe cukierki nie nadające się już do wzięcia do ust. Na litość boską weźcie Babcię do parku i kościoła gdyż więcej dowiecie się o życiu dotykając jej dłoni niż odpowiadając na e-maile kogoś kto może przesłać Wam kilka znaczków widocznych na ekranie monitora w stylu :) :( ect. Wiecie dlaczego na tej stronie nie ma żadnych „ulubionych linków” bo nie mam na to czasu. A dlaczego tak nie regularnie pisuję, czasami bo też k… nie mam na to czasu. Serdecznie Pozdrawiam. Idę do Babci…
literki 01:51:06 4/10/2006 [komentarzy 1] Komentuj jeśli chcesz?