Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
JEJ POMIDOR, JEJ CENA, JEJ WŁADZA...

LITERKI



menu

  1. Strona Główna LITEREK.
  2. Aby zapamiętać tę stronę - kliknij tutaj.

księga gości

  1. Księga czytelników. 8
  2. Wpisz się do Księgi czytelników.

literki

Mój profil

Pozdrawiam WAS WSZYSTKICH. AUTOR LITEREK :)

Opis bloga

Filozoficzne formy literackie, opowiadania, proza, eseje i trochę fantastyki. Wszystko jest utrzymane tutaj w przedziwnym klimacie do którego poznania ZAPRASZAM.

mój avatar

archiwum

    2016 Lipiec Maj 2015 Marzec 2014 Lipiec 2013 Grudzień Wrzesień Marzec 2012 Wrzesień Sierpień 2011 Sierpień Styczeń 2010 Wrzesień Sierpień Lipiec Kwiecień 2009 Listopad Wrzesień Maj Kwiecień 2008 Grudzień Listopad Sierpień Styczeń 2007 Listopad Wrzesień Lipiec Kwiecień 2006 Grudzień Październik Wrzesień Lipiec Maj Marzec Luty

linki

    FA-ART Miesięcznik Literacki wraz z bogatym archiwum tekstów literackich od roku 1998.
    Zbiory prac naukowych z różnych dziedzin filozofii.
    witryna czasopism literackich
    Magazyn pop kulturalny - Esensja.
    Czytelnia przedruków.

ulubieni

Licznik odwiedzin

Zajrzało tutaj już 116734 osób

JEJ POMIDOR, JEJ CENA, JEJ WŁADZA...

Na drewnianym zydlu, taborecie i w rozkroku zajadając obrane jabłko, siedzi spocona handlara-matrona. Zapocona sukienka niczym spadochron ulewa się jej pomiędzy nogami. Ale tej jej pomidory! wielkie i soczyste leżą w około i świecą tą swoją promienną czerwienią, naelektryzowaną Słońcem. Ta dyktatorka rzuca spojrzenia nikczemnikom przechodzącym obojętnie i liczy na długo oczekiwany zysk... bo z własnej działeczki są te MALINÓWKI.
Oj! jak ona nie na widzi tych co nie kupują jej, skarbów, długo oczekiwanych raz w roku rodzących się tych pomidorowych bomb. Jak ja cię nienawidzę! wydaje się rzucać jej spojrzenie kiedy przechodzisz obojętnie.
Jak gdyby nieustanie chciała ugasić w sobie to ciągłe uczucie żalu, że jest się nikim ważnym
i jest się pomiatanym przez ten świat. W dodatku te przedzierające się przez niebo gorące powietrze wysuszające handlarkę, jak gęsie podroby i resztki zatęchłego mięsa.
W tej niechcianej dla siebie sytuacji tkwi z opuchniętą od żaru twarzą i siedzi w tej pozie bez ruchu aby móc dalej pocić się bezustannie od gorąca spadającego z nieba jak ognisty płomień, parzący i namolny.
Ta wewnętrzna agresja nie mogąca ujawnić się na zewnątrz, drzemie stłumiona niczym
lew w zamkniętej klatce jej wewnętrznej podświadomości. A może i świadomie wyrzucanej przez uczucie agresji na jej zbolałą twarz. Tworzy swoisty portret agresji o obojętnym obliczu. Zamknięta w klatce w tych zewnętrznych okolicznościach tego świata, tej okolicy, tej chwili i tego subiektywnego poczucia styku własnego ciała z danym miejscem
i z określonym przeznaczonym do tego celu-czasie.
Bez możliwości ucieczki. Złość, może cierpienie i oskarżanie siebie że coś poszło w moim życiu nie tak, tkwi głęboko w mimice jej twarzy. Nasuwa się tu porównanie do wynaturzonej dyktatury systemu politycznego posiadającego ludzką twarz prezentowaną na billboardach wychwalających nadprzyrodzone cechy i cnoty liderów prowadzących kraj do idylli życia w rajskich ogrodach. Z drugiej strony jednak systemu o obliczu bezlitosnego i krwawego niszczyciela własnych wymyślonych przez siebie wrogów. Systemu, chorego ze swojej natury ale równie impulsywnego i ekspansywnie rozpościerającego i rozprzestrzeniającego się na całą okolicę niczym rozłożone w klatkach tej przekupki pomidory-owoce jej trudu. Pomidorowe warzywa i witaminy.
Dyktat ten co prawda jest tu swoisty i nie groźny bo jedynie posiada charakter sytuacyjny
i chwilowy, ale za to jednak ustalający własne reguły gry w tak zwanej mikro perspektywie tych paru kostek chodnikowych i kawałka trawnika zajętego przez jej toboły. Dyktat ceny za kilogram i an grosza mniej, koi choćby chwilowo troski i smutki nagromadzone na przestrzeni całego jej życia...
Duma i swoista chęć panowania nad daną sytuacją, choćby przez chwilę aby stać się kimś. Kiedy jest się nikim ważnym. Albo aby móc zadecydować o cenie kilograma pomidorów i poczuć, jak to jest mieć władzę nad światem, kiedy ten świat ma cię za nic.
literki 02:54:04 29/07/2014 [Powrót] Komentuj jeśli chcesz?