Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
literki *LITERKI - blog4u.pl
 

LITERKI



menu

  1. Strona Główna LITEREK.
  2. Aby zapamiętać tę stronę - kliknij tutaj.

księga gości

  1. Księga czytelników. 8
  2. Wpisz się do Księgi czytelników.
 

literki

Mój profil

Pozdrawiam WAS WSZYSTKICH. AUTOR LITEREK :)

Opis bloga

Filozoficzne formy literackie, opowiadania, proza, eseje i trochę fantastyki. Wszystko jest utrzymane tutaj w przedziwnym klimacie do którego poznania ZAPRASZAM.

mój avatar

archiwum

    2016 Lipiec Maj 2015 Marzec 2014 Lipiec 2013 Grudzień Wrzesień Marzec 2012 Wrzesień Sierpień 2011 Sierpień Styczeń 2010 Wrzesień Sierpień Lipiec Kwiecień 2009 Listopad Wrzesień Maj Kwiecień 2008 Grudzień Listopad Sierpień Styczeń 2007 Listopad Wrzesień Lipiec Kwiecień 2006 Grudzień Październik Wrzesień Lipiec Maj Marzec Luty

linki

    FA-ART Miesięcznik Literacki wraz z bogatym archiwum tekstów literackich od roku 1998.
    Zbiory prac naukowych z różnych dziedzin filozofii.
    witryna czasopism literackich
    Magazyn pop kulturalny - Esensja.
    Czytelnia przedruków.

ulubieni

Licznik odwiedzin

Zajrzało tutaj już 116734 osób

TEKST NAPISANY Z SZACUNKU DO CZYTELNIKÓW.

Szanowne Siostry i Bracia, nie napisałem jeszcze czegoś nowego gdyż nie chce mi się … niech was nie obrazi to stwierdzenie wprost. Jeśli się naraziłem komuś brakiem tekstu, to przepraszam. Ale naturalnym odruchem czasami jest lenistwo… które obecnie u mnie nabrało wręcz demoniczne formy.
literki 01:51:30 28/03/2006 [komentarzy 5] Komentuj jeśli chcesz?

CHOĆ NO TU...POWIEM CI COŚ...

Nie mam już siły, odrętwiały, obolały od leżenia i odleżyn na pośladkach, nie ma już sił, we mnie jest złość że muszę już odejść. Nic nie ocali mnie przed śmiercią. Ta nieskorumpowana suka nie dała się przekupić, stoi nade mną. Umieram myśląc o tym co za mną i o tym co nie powróci, o tym co utraciłem. Spowiedź… usłyszysz ją, opowiem ci o wszystkim… jeśli pozwolą siły…duszno mi. Milcz, k… duszę się, proszę słuchaj co mam Ci do powiedzenia. Miałem wszystko, pieniądze, zdrowie, kobiety, sukcesy. Liczyli się ze mną z obawy, że zbyt wiele wiem i robili co im kazałem. Miałem władzę a teraz wpakują mnie k… do drewnianej trumny, zamkną wieko i włożą w dół. Zostawiam majątek rodzinie, która czeka na pieniądze po mnie. Jeśli uważasz, że ty masz kłopoty to możemy się zamienić miejscami. Siedzisz przed monitorem i jesz te…no paluszki. A ja zdycham podłączony do kroplówki, która g… daje, nic nie pomaga, nic… . Zsikałem całą pościel!!! jest mi mokro i zimno, nie ogolony, brudny i wszystko mnie swędzi. Nie chcę umierać … chcę stąd wyjść - nie realne!. Robiłem świństwa aby inni mnie nie wyprzedzili, kradłem jak można było, żyłem z wyzysku jak pasożyt, aby się na chapać. Teraz nie mogę poruszyć swoim ciałem - nogami, mam sparaliżowane nogi po wylewie. Niczego już nie zrobię w swoim życiu, nic już nie dam rady, nawet zaparzyć herbaty Matce…Boże, odeszła tak dawno…Nie mogę uczynić już nic, nie mogę nawet podłubać palcem w nosie. Kumasz gościu ja ledwo oddycham, a ty możesz iść na spacer z pieskiem. Nie mam już wyjścia czas zdychać. Nie taktem byłoby wzywać księdza, jeśli trzydzieści lat olewało się kościół. Mojej spowiedzi wysłuchasz właśnie ty. Zdradzałem żonę … kilka razy zawsze jej mówiąc, że wydałem pieniądze na samochód, a naprawdę utrzymywałem dwie kochanki na raz, które i tak Cię zostawią jak zabraknie Ci kasy… frajerze. Pracowałem w banku w którym wmawiałem ludziom wszystko przed podpisaniem umów, a potem nie dotrzymywałem zapisów zawartych w tych umowach, potem nasi prawnicy zajmowali się resztą. Tych przypadków było kilkadziesiąt, oszukanych było około setki wraz z rodzinami. Ludzie potracili majątki swojego życia. Duszno mi…podaj mi coś do picia…Potrąciłem raz kobietę na pasach, dałem łapówkę glinom to było jedenaście tysięcy, sprawy nie było. Co jeszcze chyba już nic nie pamiętam. Czekasz na morał, jaki morał ??? widzisz przed sobą zwykłego łachudrę jakich wielu, łacha któremu ulżyło, że Ci to opowiedział, nic więcej… . Idź już stąd, wynoś się, sram na Ciebie i na to co chcesz mi powiedzieć. Masz czas aby coś zrobić w tym zasranym świecie, masz wybór stać się kimś innym niż ja. Możesz nie popełnić tych wszystkich błędów, które ja zrobiłem…co zamierzasz zrobić, co zamierzasz zrobić? Co zamierzasz zrobić? Co…palancie.
literki 01:59:21 6/03/2006 [komentarzy 8] Komentuj jeśli chcesz?

POROZMAWIAJMY...

Porozmawiajmy o normalnym życiu czym jest ono dla Was… kromka chleba, zjedzona z dżemem syci i daje przetrwanie, w logicznym ciągu zdarzeń jest elementem trwania. Każda chwila spędzona z bliską osobą nadaje sensu spędzaniu wolnego czasu i wzmacnia siły przed kolejnym dniem pracy. Mijające chwile - niby, nudne bez zdarzeń mają sens gdyż są słonecznym dniem przed nastaniem nocy. Są początkiem trudności…przezwyciężanie trudności i problemów jest etapem ku nadejściu fazy spoczynku. Bezmyślność jest początkiem myślenia. Kara jest końcem winy. Etapy życia są dniami biegnącymi ku końcu, odnawialność przyrody pobudza do działania lecz nie odradza człowieka na nowo, jedynie go wzmacnia na zadawane przez życie kolejne ciosy. Ludzka słabość to norma i nie należy się temu przeciwstawiać, z dnia na dzień jesteśmy przecież starsi nie młodsi. Choroba i życiowa witalność to dwie części ludzkiego bytu. Czym jest dla Was normalne życie bo ja myślę, że jest to zgodna harmonia pomiędzy otaczającym nas Światem a nami samymi … Zapraszam do komentarza …???
literki 14:57:27 5/03/2006 [komentarzy 1] Komentuj jeśli chcesz?

TELEWIZYJNA GŁUPOTA ZAGRAŻA KULTURZE.

Ileż to razy spotykamy się na co dzień z obelżywym, wulgarnym językiem młodzieży czerpiącej wzorce zachowań z wideoklipów (nazywam te klipy „skaczącymi małpami”), filmów i seriali, zachowań „idoli” itd. Młodej populacji, która popiera produkty masowej popkultury w stylu „amerykańskich przygłupów” trudno cokolwiek powiedzieć gdyż ona wie najlepiej co jest trendy, a co nie. Ameryka bez teatru, sztuki kreatywnej, oferująca jedynie widowisko „the show” staje się wzorcem zachowań dla coraz szerszej populacji konsumenckiej, która pragnie łatwego życia, kart kredytowych, ciągłej zabawy, markowych ciuchów ect. Pojawianie się coraz to głupszych programów telewizyjnych w stylu „Szymon Majewski SHOW”, „Bar”, wcześniej „Big Brother”, potwierdza zanik zainteresowania CZYMKOLWIEK i sprowadza się do bezmyślnego patrzenia w ekran w celu poszukiwania rozrywki, gdzie więcej głupoty określa zachowanie „trendy”. Proszę zauważyć, że osoby normalnie zachowujące się w życiu, stając przed szansą zaistnienia w TV, zachowują się nie normalnie, i sztucznie: idą do fryzjera „stylisty” który robi im na głowie coś czego na co dzień nosić się nie da. Po prezentacji prowadzących, którzy są niczym zadufane w sobie muflony (gdyż TV płaci im tak duże pieniądze, że woda sodowa im już odbija, a wszystkich którzy mają gorzej i mniej, traktują z przymrużeniem oka, może nawet pogardliwie) i zadają gościom głupkowate pytanka, ciągle im przerywając (Kuba Wojewódzki), goście są stremowani, nie mogą zakończyć własnych rozpoczętych wypowiedzi, nie mówiąc już o dokończeniu logicznej myśli lub zdania na dany temat. Debilne programy w „prime-time”, seriale „taśmociągi” dla nie wiem kogo… filmy przerywane co chwilę reklamami z wyjącym dźwiękiem, żeby nawet (sorry za słownictwo) w kiblu było słychać… bo jak odszedłeś od telewizora to chociaż usłyszysz. To niestety jest obraz nędzy i rozpaczy dla myślącego człowieka. Kazimiera Szczuka, w fenomenalnym programie o książkach, spierająca się z innymi recenzentami książek, była dla mnie postacią, osobowością… teraz sprzedaje się dla kasy w „najsłabszym ogniwie” w którym tak naprawdę nic się nie dzieje, ten program dla przeciętniaków jest denny. Smutne…
Ten brak propagowania interesujących aspektów naszego życia, opisywania ciekawych zjawisk, intelektualnych rozważań, rozmów chociażby dwojga inteligentnych ludzi o tym co ich nurtuje, po prostu mnie przeraża… Dlatego też pauperyzujące się społeczeństwo, nie czyta książek, które drożeją bo jeśli spada wolumen sprzedaży to księgarze podnoszą ceny. Nie chodzi do teatru, bo i tak żyje za pożyczone po rodzinie pieniądze ale za to ogląda coraz głupszą ofertę „telewizyjnych filozofów od reklamy” i ginie w swej tępocie, ulega debilnym zachowaniom, które możemy zauważyć wśród młodzieży która te „debilne wzorce” sobie najszybciej przyswaja.
literki 14:27:02 5/03/2006 [komentarzy 1] Komentuj jeśli chcesz?

PUSTKA...

12.03.2000 Pustka, ból żołądka i zły nastrój.

Pustka, ból żołądka i zły nastrój, leśna herbatka i nicość. A może zacznę tak...

Szary świat zanurzony w ciemnościach nocy, był kiedyś miejscem martwej ciszy targanej pustynnymi prądami gazów. Sypki popielaty pył niesiony przez wiatry, roznosił się niczym wirus po bezkresnym morzu smutku. Rdzawa poświata rozpościerała się wysoko nad tą niewielką planetą. Minęły dwa tysiąclecia zanim ludzkość wysłała tu swoich przedstawicieli zwanych kosmonautami, którzy wkroczyli w ten sposób w nową erę kolonizacji.
Chciano zbyt wiele... oczekiwano cudu..., żądano korzyści z eksploracji tego gazowego śmiecia, na który teraz codziennie transportuje się prawie trzysta kapsuł z odpadami.
Naukowcy pobierali próbki, badali w nieskończoność te same kawałki księżycowej materii i wszystko na nic...setki milionów kredytów wydano tylko po to aby urządzić tu wielki śmietnik.
Konwencja PEK (Programu Eksploracji Księżyca) z 2151 roku na mocy której dokonano wpisu legislacyjnego
w Centralnym Systemie Prawnym, znormalizowała stosunki między ludzkimi nacjami. Każdy miał pełny dostęp do kanałów komunikacyjnych, łączących orbitę Księżyca z Matką Ziemią. Teraz dla działań mogących zapewnić swobodny wywóz odpadów potrzebne jest uzyskanie koncesji wydawanej przez O3N (Organizację Trzech Nacji). Polityka, kredyty, władza to trzy kluczowe hasła tego świata w erze drugiego etapu kolonizacji...
Na ziemi znajduje się około trzystu „śmieciowych wyrzutni” nazwanych „Bęc On the Moon” (czytaj: Z Bęcem na księżyc). Wyrzutnie te emitują tak kolosalną energię, że mogą przenosić na powierzchnię księżyca trzydziesto-tonowe pojemniki ze śmieciami, które rozkładać się będą na jego powierzchni przez setki lat.
Wynalazcą pierwszej wyrzutni był Polak, pan Zbigniew Rozpór Bęc. Wpadł on na pomysł pierwszej tego typu prototypowej konstrukcji w czasie toczącej się sprzeczki z teściową w trakcie weselnego walca. Pani Zdobysława tak dotkliwie pokąsała naszego pioniera myśli, iż ten postanowił wysłać panią Zdobysławę na księżyc. Po wielu latach studiów, eksperymentalnych testów pani Zdobysława zdobyła sławę i pośmiertnie wraz z urną wysłano jej prochy w kapsule nazwanej przez badacza „Odchód Jeden”.
Po niewiarygodnie szybkim locie sypki popielaty pył niesiony przez wiatry, rozniósł się niczym wirus po bezkresnym morzu smutku.
W ten oto sposób zaczęto wysyłać na Księżyc ziemskie odpady, lecz do rzeczy jesteśmy w domu pana Rozpora Bęca
i pytamy się go o plany na przyszłość.
„Wyślę kurka wodna, żonę na Marsa” - odparł nasz pionier myśli. Co potwierdza tezę, iż potrzeba człowieka czyni
z niego istotę doskonałą. I tak też się stało... lecz tym czasem.
Minęło trzysta lat, Ziemianie obecnie potrafią wysyłać odpady w najdalsze zakątki układu słonecznego. Lecz bez zbędnych słów udajemy się do podziemnego bunkra Pana Zbigniewa Rozpora Tytana Bęca, który dzięki własnej doskonałej sondzie nasłuchowej będzie komunikować się z nami. Pan Zbigniew jako jedyny stworzył aparaturę podtrzymującą wszystkie funkcje życiowe. Ten tytan myśli, technologiczny generalissimus wciąż żyje i potrafi uczyć się w zawrotnym tępie.
„Co słychać panie Zbigniewie...” zapytaliśmy wpatrzeni w monitor umieszczony nad sarkofagiem tego pół-człowieka
pół-przewodnika. „Chcecie mi przy fikać Wy... marne, kurka wodna jojdędrony, fikacie Wy... kurka wodna pierwotniaki, zaraz wyślę Was w rejon czarnej dziury tuż obok plejady gwiazd super nowych w galaktyce Holo”.
Przerwano transmisję ... prosimy nie regulować odbiorników. Dalsza część programu nadawana będzie drogą naziemną, za usterki serdecznie przepraszamy... .

Obraz wizyjny uległ deformacji i na całym świecie zapanował trzydziesto sekundowy chaos, po nim na ekranach wszystkich ekranów pojawiła się równie zdeformowana, twarz robo-człowieka tytana myśli, nieśmiertelnego Rozpora Bęca.

- „Chcecie mi przy fikać kurka wodna, Wy marne odchody ludzkiego gatunku, chcecie mi tu fikać kurka wodna”.

Transmisja ponownie została przerwana tyle tylko, że już nikt nie nadawał ani nie oglądał programu telewizyjnego. Na naszej Matce Ziemi pozostał jedynie sypki popielaty pył niesiony przez wiatry, który rozniósł się niczym wirus po bezkresnym morzu smutku. Ludzki gatunek przestał istnieć dzięki destrukcyjnemu geniuszowi Bęca, który skonstruował system wysyłający Nasz gatunek poza sfery układu słonecznego. Gdzie i dokąd zmierza ludzkość, tego nikt nie może stwierdzić. W jednej milisekundzie kilka miliardów kapsuł oddaliło się od naszego globu w miejsce znane tylko Rozporowi.
Minęło pół miliona lat, światło dochodzące z pobliskiej gwiazdy nazywanej kiedyś Słońcem straciło swą moc i emituje obecnie jedną stu dwudziestą piątą energii jaka dochodziła na Ziemię za czasów istnienia ludzkiego gatunku. Nasza planeta jest szarym światem zanurzonym w ciemnościach nocy, kiedyś to miejsce tętniące życiem jest dziś jedynie sceną na której martwa cisza targana jest pustynnymi prądami gazów. Sypki popielaty pył niesiony przez wiatry, roznosi się niczym wirus po bezkresnym morzu smutku. Rdzawa poświata rozpościera się wysoko nad tą niewielką planetą, planetą zwaną dawniej Ziemią... .
Lecz w głębi tej planety tli się jeszcze iskierka życia, to geniusz Zbiegniewa Rozpora Holograma Bęca istniejący jako wiązka po-promienna samo emitująca własne cząsteczki holomaterii. Holomateria ma postać wiadomości wysyłanej w bezkresne zakątki wszechświata. Wiadomość ta napotykając na jakąkolwiek przeszkodę przenika ją mnożąc się w setkach samoistnych kopii. Pierwotna wiadomości trafić może w dowolnie wybrany przez siebie cel znajdujący się w dowolnym miejscu wszechświata. A Oto jej treść:
- „Chcecie mi przy fikać kurka wodna, Wy marne kosmiczne odchody, chcecie mi tu fikać kurka wodna”.
literki 02:51:34 1/03/2006 [komentarzy 0] Komentuj jeśli chcesz?

ROZLICZENIE

12.03.2000 Rozliczenie.

Wszedł komunista i poinformował Nas, że chciałby rozliczyć się z poprzedniego systemu. Odesłaliśmy go do kasy gdzie uiścił kwotę trzynaście złotych, osiemdziesiąt pięć groszy z tytułu rozliczenia się za okres PRL-u.
literki 02:49:38 1/03/2006 [komentarzy 0] Komentuj jeśli chcesz?

LEŚNY GAJ

02.03.2000 Leśny gaj.

Niezliczone wręcz hektarowe połacie betonu otaczające ten centralnie położony skrawek zieleni z kilkunastoma drzewami i resztką mchu na dwu z nich, przybliżały jakże odległe wspomnienia z lat dziecinnych w których jeździliśmy na leśne wyprawy. No ale cóż..., dość tych wspomnień padł rozkaz do zaprzestania leżenia na betonie.
Po wyczerpującym proteście wręczyliśmy dwadzieścia jeden postulatów potwierdzających szkodliwość leżenia na betonie i z woli ogółu postanowiliśmy w końcu przenieść się na skrawek zielonej trawy, który do tej pory znajdował się pod ścisłą kuratelą Polskiej Zjednoczonej Partii Ekologów.
Po jakimś czasie dojechaliśmy do tego jakże malowniczo położonego w centrum „betonowego oceanu”, słynnego leśnego gaju. Trzymając w dłoniach transparenty, podzieliliśmy się na grupy i okrążyliśmy drzewostany na których bujali się ekolodzy. Postanowiliśmy zaatakować ich bananami, jako środkiem najbardziej przyswajalnym dla ekologicznego podniebienia.
Po wspólnej konsumpcji obie strony konfliktu, zasiadły przy „bananowym stole”. Ekolodzy bawili się świetnie i zażądali więcej wiszących, bujanych opon, na których doskonale mogli kręcić ukrytą kamerą zdjęcia które potem obiegały cały świat.
Nasze ekipy telewizyjne pozostały w kuluarach, dla zachowania status quo. Uzgodniono, że ekolodzy odcinają się od pięćdziesięciolecia zniszczeń środowiska naturalnego, ponieważ są statutowymi obrońcami natury.
Ponadto ustalono odcięcie się grubą kreską od betonowego krajobrazu otaczającego leśną polanę, przyjęto porozumienie w sprawie przyszłych wyborów do czasu których ekolodzy pozostaną na drzewach przekształcając je w drzewostan skarbu państwa.
Wybory okazały się konieczne z uwagi na nie wielki skrawek trawy jaki pozostał po betonowej epoce. Pretendentów do leżenia w trawie było znacznie więcej niż miejsca przewidzianego w wyborczej ordynacji. Niektórzy proponowali aby nie kłaść się lecz tylko odstać chwilę i dać miejsce następnemu, chciano w ten sposób wprowadzić system rotacyjny. Niestety wniosek ten upadł na beton, a jego autor został wyrzucony na zbitą mordę. Ekolodzy zgodzili się na wybory lecz zastrzegli, iż chcą zachować kontrolę nad zrzutem bananów na ziemię oraz to, że pozostaną na górnych partiach drzew z uwagi na doskonale rozwinięte kończyny górne, dzięki którym mogą skakać pomiędzy drzewami bez złażenia na ziemię. Tak podział został ratyfikowany o czym donoszę jako korespondent z Rzeczpospolitego Gaju.
literki 02:47:04 1/03/2006 [komentarzy 0] Komentuj jeśli chcesz?

ZZIĘBNIĘTY POGANIN

21.02.2000 Zziębnięty poganin.

Ale tytuł, aż ciarki przeszły mi po plecach. Wyobrażacie sobie tą postać która wydawać się może istotą nieszczęścia. Abecadłem ludzkiego upodlenia, słowem beznadzieją egzystencji, diaboliczną koncepcją ujarzmienia od której wszyscy tak bardzo pragną uciec ku bogactwu dającemu przed smak rajskich owoców. Poganin to człek nie oświetlony wiarą i naukami kościoła, samotny, zziębnięty czeka na jałmużnę w strugach deszczowej taplaniny. Wnet jeden z przechodniów wręcza biedaczkowi wdzięczny upominek w postaci srebrnego talara. Po chwili poganin znika w czeluściach bramy i pojawia się znów
z alpagą siarczkowo-owocowego pomiotu gazowanego marki „Cocktail Black-Death” (czytaj czarna śmierć) i zastyga
w pozie hejnalisty z wieży mariackiej. Po czym zdradziecka strzała łucznika przeszywa serce trębacza i powala na ziemię jego zziębnięte ciało. Nie rusza się leżąc na bruku, a deszczowa aria kropel nie przestaje nań padać. Z wolna butla tur la się ku rynsztokowi i zatrzymuje się na bruku. Mija parę chwil, wtem jak z pod ziemi nad ciałem poganina pojawia się ten sam człowiek który dał srebrnego talara zziębniętemu poganinowi. Jest to czarna, smukła postać w czarnym kapturze i płaszczu po którym serie kropel spływają w dół w tanecznych pąsach. Postać ta pochyla się nad człekiem i zasłania go swoim czarnym płaszczem.
Znikają obaj, już ich nie ma... widzę to doskonale ponieważ stoję po przeciwnej stronie brukowej ulicy.
Została tylko butelka... . Ki czort jeden z drugim.
Ach przecież jeszcze mnie nie znacie jestem zziębniętym chrześcijaninem, pozornie wydaję się Wam iż to Ja! jestem istotą nieszczęścia, abecadłem ludzkiego upodlenia, beznadzieją egzystencji, diaboliczną koncepcją ujarzmienia od której wszyscy tak bardzo pragną uciec ku bogactwu dającemu przed smak rajskich owoców. Jam choć samotny ale chrześcijanin człek oświetlony wiarą i naukami kościoła, stoję tu z moją pozornie wyciągnięta ręką w strugach deszczowej taplaniny, która mogłaby zasugerować Wam, iż czekam na jałmużnę.
Wnet jeden z przechodniów wręcza mi srebrnego talara. Radość jaka rozjaśnia moje lico jest wprost euforyczna, czym prędzej biegnę po alpagę siarczkowo-owocowego pomiotu gazowanego marki „Cocktail Black-Death”. A tak poza tym to Wam jeszcze szepnę słówko, że od zawsze ten poganin mnie wkurzał i robił mi konkurencję cwel jeden.
literki 02:44:47 1/03/2006 [komentarzy 0] Komentuj jeśli chcesz?

SCENA TEATRALNA

Data nie znana. tytuł: Scena teatralna.

Coś dla potrzeb sceny...

Akt pierwszy i ostatni.
Scena pierwsza i ostatnia
Krzesło i niebiańsko-białe światło na puste krzesło. Pusta scena nic na niej nie potrzeba.
Aktor użycza głosu. Słychać ten głos, jest to głos nie znany, nie rozpoznawalny, ciepły i zarazem swojski, taki dobry.

Głos nieśmiały.

G: Czy mnie słychać?
pauza
G: Chciałem coś powiedzieć...
pauza
G: Jestem Bogiem, Waszym Ojcem...przepraszam czy mnie słychać...?
stukanie w mikrofon puk,puk,puk...
G: Przepraszam...ale kto postawił te krzesło?
Kto tu decyduje o scenografii, Ja czy scenograf?
pauza
Nagle światło padające na krzesło zmienia się na krwistoczerwone, I na scenę wchodzi aktor ubrany w czarny płaszcz, mówi szybko i ma zdecydowanie wrogi stosunek do głosu Boga. Ten aktor to Lucyfer.

L: Ja postawiłem je na środku...będzie tu stało, bo Ja Tu a Ty tam...
pycha, świadomość kontroli nad światem doczesnym, materialnym
L: Postawię tu jeszcze łoże i rozwalę się na nim na wznak lub w wspak...
pauza po chwili wniesione zostaje stare łóżko sprężynowe, metalowe z materacem.
G: Charlie gdzie aniołki?
próba odwołania się do amerykańskiego serialu emitowanego w telewizji pt. „Aniołki Charliego”
L: I co agiiieeentki nie przyjadą, jaka szkoooda...
praski akcent bazarowy
L: Zawsze jesteś nieobecny, Wielki ale nieużyteczny, jak mawiają mało funkcjonalny.
Lucyfer lekko zaniepokojony możliwością pojawienia się aniołów
L: Eee, jebnij piorunem, ulżyj sobie wysil się trochę, Wal w krzesło jeśli Ci się nie podoba...
mówi to szydząc z Boga. Zadowolony z braku reakcji, kładzie się na łóżko i zaczyna się śmiać sam do siebie, teraz patrzy w niebo leżąc na łóżku.
L: Nigdy nie zrobiłbyś tego co Ci każę...nigdy nie zrobiłbyś tego o co Cię poproszę, bo jesteś zbyt wyniosły, tak dalece oddalony od zwykłego człowieka...a tym bardziej ode mnie Lucyfera.
G: Mylisz się Jestem z każdym kto modli się, jestem wtedy bardzo blisko człowieka...
nadal spokojny głos
L: Tylko bez kazań, zaczyna mnie suszyć w gardle od twoich wywodów. Dość... zamknij się, rzygać mi się chce od twojego biadolenia, zaraz dostanę spazmów... k... wódki bym się napił.
Lucyfer źle czuje się słysząc samo słowo „modlitwa”, za chwilę na krześle znajduje się wódka 0,5l. i szklanka 0,25l.
Sięga po szkło i napełnia szklankę do połowy, po czym wypija zawartość za jednym zamachem.
Teraz po wypiciu trunku rozkłada się jeszcze wygodniej i zasypia odwracając się plecami do widowni.
G: Czy w takich warunkach można pracować? Doprawdy trudno skupić się nad istotą tworzenia... halo, dajcie mi jakiś muzyczny background na słuchawki bo nie mogę przez tego psubrata skupić się nad koncepcją raju.
literki 02:42:35 1/03/2006 [komentarzy 0] Komentuj jeśli chcesz?

PAJAC

16.01.2000 Pajac.

Nie wiedziałem jaki dziś dzień, datę sprawdziłem i możecie nie mieć wątpliwości co do jej autentyczności.
Rzecz to dawna lecz zawsze będzie tkwiła w mojej świadomości, że muszę być tak wytrwały jak ten pajac...

Jestem człowiekiem z wielkimi aspiracjami chcę osiągnąć wiele i do tego się otwarcie przyznaję, pragnę spełnienia własnych marzeń i zrealizuję je bo inaczej nie warto żyć. Ciągle jeszcze próbuję wiele się uczyć, pisząc te teksty chcę więcej myśleć i analizować, odtwarzać z pamięci i ponownie zapamiętywać. Niestety nie opiszę tu istoty „studiowania własnych myśli” ponieważ nie potrafię precyzyjnie odgadnąć tego czego potrzebuje mój umysł. Ale podświadomie wiem, że Ja tego potrzebuję. Od dawna zastanawiałem się dlaczego z czasów dziecinnych zapamiętałem najbardziej tą jedną, jedyną zabawkę jaką był plastikowy pajac w kształcie bałwana ze śniegu. Wiecie, że bałwan ma największą kulę na dole i w niej ukryta była jakaś dzwoniąca grzechotka która była tak ciężka, że nigdy nie pozwalała temu pajacowi w kształcie bałwana położyć się na ziemi.
Ta grzechotka stanowiła dla tej zabawki punkt ciężkości i równowagi dzięki której ten pajac nigdy się nie przewracał. Gdy siedziałem lub leżałem w łóżku za drewnianymi pałąkami, zawsze było nas dwóch. Ja i pajac. Gdy miałem zły humor z powodu braku rozrywek lub nadejścia okolicznościowej chandry z całej siły wymierzałem temu pajacowi „mocnego strzała w nos”, po czym drań odchylał się do tyłu lub w innym znanym tylko jemu kierunku i dzwonił powracając do pionu.
Bęc, bęc, bum, bęc bęc i tak kilkadziesiąt razy dziennie. On zawsze uśmiechnięty z czerwonym nosem klauna milczał i powracał do pionu, jak gdyby nigdy nic.
Muszę być takim jak ten pajac mój najlepszy kompan z lat dziecinnych, zawsze obrywał i zawsze wychodził z tego z godnością. Miał stalowe nerwy zawsze słuchał tego co się do niego mówi i zawsze potrafił być sobą. Jeśli tyle razy ktoś dostał w nos, a potem z uśmiechem na twarzy liczył na więcej...? To mogło oznaczać iż ten ktoś był mocno stuknięty lub mógł być wielki. Ja znałem tego gościa i jestem z tego dumny, bo to była naprawdę jedyna zabawka jaką warto było zapamiętać z lat dziecinnych.

PS. Do pajaca.
Przepraszam Ciebie za swoje zachowanie i za to, że tyle razy ode mnie dostałeś, przepraszam Cię za wszystko jako twój dręczyciel i kat, który dzięki Tobie tak wiele dowiedział się o życiu.
literki 02:37:46 1/03/2006 [komentarzy 0] Komentuj jeśli chcesz?

JAKICH UŻYĆ SŁÓW?

10.01.2000 Jakich użyć słów.

Wiele tekstów przepadło w ubiegłym roku, wiele straciłem czasu. Zaczynam pędzić ku przeznaczeniu pozostawiając tym samym własne myśli na skrawku twardego dysku. Nie chcę tracić bezpowrotnie tego co jest tak ulotne i lekkie jak myśl.
Może to pisanie jest próbą dotarcia do ludzi z którymi nigdy nie zdołam porozmawiać, a z którymi chciałbym zamienić dwa lub więcej słów w cztery oczy.
Mimo wszystko pismo pozostaje w pamięci, staje się elementem człowieczeństwa, jest mi bliskie. Nadaje życiu określoną wagę, zmusza do przemyśleń nad własną istotą. Kiedyś słowo pisane stanie się rodzajem antycznego arcydzieła, któremu tylko nieliczni będą poświęcać studia. Jak używać słów? Jak używać słów? Jak używać słów?
To pytanie skierowałem dziś do samego siebie...Odpowiedź przyszła po chwili, tak aby nie trzeba ich było tłumaczyć. Tłumaczenie tego co się mówiło lub napisało jest brakiem szacunku do osoby do której skierowano niezrozumiałe słowo.
Ponieważ mówiąc nie zrozumiale zakładamy, że słuchający tego nie pojmie. I jest to nasze perfidne, celowe działanie.
Po wygłoszeniu tak nie zrozumiałego monologu udowadniamy słuchaczowi, że jest tępakiem, któremu musimy wytłumaczyć to co wcześniej zostało przez nas powiedziane. Jest to po pierwsze strata czasu, a po drugie brak szacunku z naszej strony, co jedynie wytłumaczyć możemy naszą niską samoświadomością egzystencjalną w trakcie erekcji, maso-paranoidalnie deformującej wszelkie próby koegzystencji w trakcie wymiany gazów dyftongicznych zwanych przez Salvatore Dali pierdnięciami turbulencyjnymi, co do których nie mam pewności czy też Mistrz raczył je sklasyfikować w swoich dziennikach pisanych w dzień, jakoby turbulencje kołowate-elipsoidalnie aczkolwiek inaczej, rzadko występujące wśród ropuch bagiennych miały istotny wpływ na rozród myszek w trakcie pełni przy kościele w czasie kremacji Cypriana. Bo o erekcji Cypriana nie ma już mowy.
literki 02:35:04 1/03/2006 [komentarzy 1] Komentuj jeśli chcesz?

GODZINA 23:15

Godzina 23:15
bez tłumaczenia i bez przełożenia z literatury obcojęzycznej.




Warszawa 07.12.2002
Godzina 23.15 telewizja... program kulturalny „Hi-men” ostatnie wcielenie wersja PRO2 fuzja kanał w kanał. Saturator jako część scenografii bąble, bąble
i rozmowy w tle, Rumcajs z Iczyna, Kingsaiz Machulskiego, mroczna konwersacja.


Dywagacje, konsternacje, egzaltacje, próżność i zgaga...


-„ Ai i co Pan na to, to wprost brzemienne w skutkach dzieło wysublimowanej narracji i kontrastów”.
-„Pierdzisz w stołek”!!!
-„Nie... to Ja... czy Pan?”.
-„A tak to Ja, przepraszam czy nie mam worków pod oczami”
-„Uważaj mucha, kąsnij ją... masz łapkę... wal ją, wal...”.
-„Dlaczego dopiero teraz pokazałeś mi, że nosisz specjalną łąpkę na muchy. Ależ jakie ma bombowe areo-dynamiczne trzymadełko.
-Mam ją ... suka brzęczy.
W studiu pojawia się człowiek od saturatora i nalewając wodę do szklanki
z sokiem mówi:
-„Pietyzm tego dzieła zasadniczo gasi pragnienie obcowania ze sztuką tak dużego formatu, wysublimowane szepty narratora utrzymane są w tonie uniesienia de facto. Po tym jak opisuje on te dzieło mam ochotę ekspansywnie miotać pierdzące kule we wszystkich kierunkach świata”. I zaczyna puszczać bąki...

-„Idź precz nienawidzę Cię moja duszko albo nie... Choć, wróć do mnie i cmyk pik luuu, agggryyy, wątła istoto” - mucha wciąż lata w studiu mężczyźni ganiają ją wokół saturatora. Mężczyzna od saturatora zaś wciąż mówi:
-„Pieprz dodajemy do jaj w brytfance musi być ich tyle aż pokryją zatęchły tłuszcz...mieszamy je i dodajemy szczyptę”.

-„Naprawdę nie widzę Pani w tej roli... cóż z tego że zje Pani muchomora, hallo źle słyszę, że Coo... odda się mi Pani... no dobrze niech przyjdzie Pani jutro zobaczę co i jak”.
-„Panowie kładziecie w całości ten program, proszę Was bądźcie bardziej zaawansowani w retorykę wypowiedzi, szastajce słowem jak oszczepem..., więcej słownej ekspresji i więcej polotu z jajami, więcej jaj, jaja gdzie są jaja”.

Pikuś pchii... Ostatnia szansa nie przerywaj czytania bo... nie odkładaj tego tekstu na później, nie drażnij mnie, Prażanie atakują hurraa...Wojna o Cieszyn z Polską trwała 1 dzień.
Morda ty moja czytasz... to dobrze brniesz dalej poprzez elementy tej psychozy. Sadysta, dentysta, rasista, wotum separatum wehhhhhhh do widzenia ... .

-„Jestem muchą która chciałaby zabrać głos w tej dyskusji. Lubię jaja i bawi mnie zainteresowanie moją osobą zgromadzonych w studiu gości, aAaAaaAaaaAaaaAaaaa...”.

-„Trafiłeś ją !!!Brawo świetny strzał, pożyczysz mi tej muchogrzmotki?”.
-„Nie ma sprawy oto ona, jest Twoja”.
-„dzięki Wodzu, prowadź”.
-„Nareszcie ktoś nazwał Mnie Wodzem, tak to Ja Os Bij Wader, powiązany z ruchem Alkazercer... ah Ajatollah AuuuuuOuuuuu Olisaaaaaaannnnnnn Abdulaaaahhhh”.

W ciągu kilkunastu sekund oddział szturmowy generała od spraw wewnętrznych wtargnął do studia przejął muchogrzmotkę jako narzędzie terroru
i „wpierdzielił” w ciało Os Bij Wadera sześćset kul (ale fajnie) po czym rozpoczął akcję potwierdzającą ostatni atak i uderzył ponownie.
-„Żołnierzu ładuj w niego!!! Uwaga na tyły, potrzebne wsparcie, kiedy nadlecą helikoptery, oddział pierwszy do ataku”. Dowódzca komando wrzeszczał przez „pajgera” przyczepionego do paska na kasku. (biały kask z napisem BUDPOL).

Szesnastu ludzi uzbrojonych w szybkostrzelne karabinki maszynowe podbiegało do ciała terrorysty. Oddawali krótkie serie w trupa - rozmazując jego organy na podłodze. Ostatni Antyterrorysta przyczepił do paska zamachowca dwa granaty które eksplodowały roznosząc zabójcze nasienie Osy wraz z Wąglakiem.
Otoczono całe studio i zaczęto eksterminację budynku, Oddział Anty Wszystko,(OAW) miał za zadanie zniszczyć wszystko i tak się też stało.

Ostatnie wiadomości na kanale 4:
-„ Rozpoczynamy eksterminację całego osiedla, ucierpią niewinni, siła wyższa. Istnieje wciąż zagrożenie Wąglakiem”- oto słowa głównodowodzącego akcją antyter...

Niestety musieliśmy przenieść akcję z powodu powyższej eksterminacji do Zoo. Jesteśmy przy wybiegu dla szympansów.
-„Panie ministrze czy może Pan na chwilę zejść z bujającej się opony i udzielić czytelnikom krótkiego wywiadu odnośnie tego co zaszło...”.
-„Ależ oczywiście, a czy dostanę banana?”.
-„Tak tak, naturalnie...”.
literki 01:28:00 1/03/2006 [komentarzy 0] Komentuj jeśli chcesz?